WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
WP SportoweFakty / Adrian Skorupski / Na zdjęciu: Jakub Miśkowiak (na pierwszym planie)

Kulisy transferu Jakuba Miśkowiaka. Nie było licytacji. Od początku liczyły się tylko dwa kluby

Jarosław Galewski
Jarosław Galewski
Robert Miśkowiak zdradził kulisy rozmów w sprawie transferu jego siostrzeńca Jakuba do Włókniarza. Opiekun juniora podkreśla, że w tej sprawie pojawiło się wiele nieprawdziwych informacji. - Na pewno nie było żadnej licytacji - przekonuje.

Opiekun Jakuba Miśkowiaka ze zdumieniem czytał informacje, że były już junior Orła Łódź podróżował z nim po całej Polsce, by jak najmocniej podbić cenę za swoje usługi. - To bzdura. Takiej sytuacji nie było - podkreśla.

- Nie wiem, skąd wzięły się głosy, że jeździliśmy po Polsce, by maksymalnie podbić cenę za Kubę. Prawda jest taka, że od początku w grze były dwa kluby - Get Well Toruń i Włókniarz Częstochowa. Jeśli jeszcze ktoś się do nas zgłaszał, to dość szybko ucinaliśmy temat. Tak naprawdę od razu mówiliśmy, że rozmawiamy z dwoma innymi drużynami i na jedną z nich się zdecydujemy. Tak się też zresztą stało - przekonuje Robert Miśkowiak.

Dlaczego wybór padł ostatecznie na częstochowian? Okazuje się, że powodów było kilka. - PGE Ekstraliga to dla nas nowe wyzwanie, a dla Kuby szansa na podniesienie umiejętności. Kiedyś trzeba było podjąć rękawicę. Naszym zdaniem to był właściwy moment na zrobienie tego kroku. A co do ofert, to każdy z klubów ekstraligowych ma wiele do zaoferowania, ale na coś trzeba było się zdecydować. W Częstochowie Kuba powinien mieć świetną opiekę. Będzie miał wokół siebie doskonałych zawodników i bardzo dobrego trenera. Z Markiem Cieślakiem i prezesem Michałem Świącikiem spotykaliśmy się regularnie przy okazji zawodów młodzieżowych. Dobry kontakt złapaliśmy znacznie wcześniej. Osoba trenera i jego doświadczenie miały dla nas duże znaczenie - wyjaśnia.

Team Miśkowiaków nie stawia sobie żadnych konkretnych celów na sezon 2019. Dla Jakuba najważniejszy ma być dalszy rozwój i jazda bez kontuzji. - Mogę jedynie zdradzić, że na pewno nastąpią zmiany w naszym teamie. Pojawią się nowi mechanicy. Inaczej będą wyglądać również kwestie sprzętowe. Jest pewna osoba, która ma nam bardzo na tej płaszczyźnie pomóc, ale na razie nie będę mówić o konkretach - podsumowuje Robert Miśkowiak.

ZOBACZ WIDEO Wielcy żużlowi mistrzowie ślą życzenia dla Tomasza Golloba

Czy Jakub Miśkowiak dokonał właściwego wyboru?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (6):

    Pokaż więcej komentarzy (3)
    PRZEJDŹ NA WP.PL