WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
WP SportoweFakty / Jakub Barański. / Złoty Kask. Paweł Przedpełski (biały kask) po wygranym biegu.

PGE Ekstraliga: Paweł Przedpełski zaliczył wejście smoka i od razu inaczej rozmawiał z trenerem Włókniarza

Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
Paweł Przedpełski zdeklasował rywali w eliminacji Złotego Kasku w Pile. Teraz już wiemy, że trener forBET Włókniarza Marek Cieślak nie przesadził, mówiąc jakiś czas temu, że Paweł błyszczy na treningach, że jeździ mądrze i szybko.

Takiego wejścia smoka Paweł Przedpełski potrzebował. Po dwóch ostatnich sezonach w Get Well Toruń chyba stracił wiarę w to, że potrafi dobrze jeździć na żużlu. Takie zawody, jak eliminacje Złotego Kasku w Pile pokazują jednak, że Przedpełski wie, o co w tej zabawie chodzi. Jak tak dalej pójdzie, to po sezonie będzie można obwieścić, że żużlowiec dobrze zrobił, przenosząc się do forBET Włókniarza Częstochowa.

- Od początku byłem optymistą, bo Paweł umie jeździć, a problem miał jedynie z psychiką, z głową - mówi nam trener Włókniarza Marek Cieślak. - Piętnaście punktów w Pile nie świadczy o tym, że on będzie świetny cały czas. Widzimy jednak, jaki tu jest potencjał. Mnie się przypomniał finał reprezentacji juniorów w Slangerup. Lało, tor był fatalny, a Paweł pojechał tam znakomicie, zdobył 14 punktów.

Czytaj także: Kontuzje zawodników zmienią układ sił w PGE Ekstralidze

Trener Cieślak, rozwijając wątek problemu tkwiącego w głowie zawodnika, też mówi o tym, że ostatnie dwa sezony (po skończeniu wieku juniora) wpędziły go w kompleksy. Przestał w siebie wierzyć i to było jego największym problemem. - Dlatego aż miło było popatrzeć, jak na treningach jeździł niczym cień za szybkim Matejem Zagarem - stwierdza szkoleniowiec. - A zaraz po zawodach w Pile miło było usłyszeć jego głos w słuchawce. Inaczej rozmawiał. Dało się wyczuć, że ten komplet dobrze mu zrobił. Psychicznie się wzmocnił.

W pierwszym występie we Włókniarzu ciężko będzie jednak Przedpełskiemu o komplet. Choćby z racji tego, że jedzie w drugiej linii, w parze z Leonem Madsenem. Na dokładkę ma znienawidzony przez żużlowców numer 10. - Psychoza jest u nas jakaś z tymi numerami - zauważa Cieślak. - Greg Hancock jeździł u mnie z 10 i 2 w Unii Tarnów i to mu pasowało. Paweł teraz też nie marudził. I nie przekreślałbym jego szans na dużą zdobycz, bo przecież może zbierać bonusy. Poza tym Przedpełski potrafi wystartować.

ZOBACZ WIDEO Intro PGE Ekstraligi na sezon na 2019

Czy Paweł Przedpełski poradzi sobie jadąc z numerem 10 w meczu ligowym?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (23):

    Pokaż więcej komentarzy (20)
    PRZEJDŹ NA WP.PL