WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
WP SportoweFakty / Na zdjęciu: Upadek Jasona Doyle'a podczas Grand Prix w Toruniu w 2016 roku

Żużel. Wypadki wpisane w czarny sport. W Grand Prix rywalizacja bywa piekielnie ostra

Tomasz Janiszewski
Tomasz Janiszewski
Ekstremalność sportu żużlowego najsilniej obrazuje jego najciemniejsza strona, czyli wypadki. Te niekiedy kończą się ciężkimi kontuzjami, jak w przypadku Tomasza Golloba, który w 2013 roku na torze w Sztokholmie doznał groźnych urazów.

Drugi wyścig Grand Prix Sztokholmu. Na drugim łuku pierwszego okrążenia w Tomasza Golloba uderza Tai Woffinden, który dwa tygodnie później świętuje pierwszy mistrzowski tytuł (obecnie ma trzy). Polski żużlowiec uderza z dużą siłą o tor i traci przytomność. Ze szpitala docierają informacje, że Gollob doznał wstrząśnienia mózgu i przesunięcia siódmego kręgu szyjnego. Kontuzja nie przerwała jego sportowej kariery, ale i tak odcisnęła na niej duże piętno.

CZYTAJ WIĘCEJ: Przygotowania do Boll Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland (galeria)

Dla najwybitniejszego polskiego żużlowca była to wówczas najpoważniejsza kontuzja w historii startów w cyklu Grand Prix, w którym ścigał się od początku jego istnienia w 1995 roku. Przez blisko ćwierć wieku rywalizacji w tej formule wyłaniania najlepszego żużlowca na świecie - powstałej w miejsce jednodniowych finałów - była to z pewnością jedna z najgroźniejszych kraks. Los nie oszczędził wielu innych. Kontuzje to stały element sportu, żużla tym bardziej, bo mówimy o dyscyplinie, gdzie duża prędkość, brawura i kontakt między zawodnikami występują w każdym wyścigu. A tym, co dla wielu wydaje się wręcz niemożliwe, jest fakt, że motocykle pozbawione są hamulców.

Należy pamiętać, że milowym krokiem w poprawie bezpieczeństwa okazało się zastosowanie band dmuchanych. Pierwszy raz właśnie w GP w roku milenijnym. Epokowy wynalazek Tony'ego Briggsa, byłego nowozelandzkiego żużlowca, syna Barry'ego Briggsa, zaczął w bardzo dużym stopniu chronić zdrowie zawodników. Bandy te swoją rolę zaczęły spełniać od razu, ale mało kto wie, że z początku decydowano się na montowanie ich również na prostych, czyli tam, gdzie osiągane są największe prędkości, dochodzące nawet do 120 kilometrów na godzinę.

ZOBACZ WIDEO Inżynier z F1 pracuje nad sprzęgłem dla Łaguty. Niedługo zacznie nad silnikiem

Punktem zwrotnym okazał się jednak fatalny upadek Lukasa Drymla w Krsko w 2003 roku. Znajdujący się wówczas w życiowej formie Czech zahaczył o bandę na prostej startowej, z impetem uderzył o tor i gdyby nie pomoc ojca, udusiłby się własnym językiem. Dryml wrócił po dłuższym czasie do jazdy, ale nigdy już na poziom prezentowany przed paskudnym wypadkiem. Wkrótce zrezygnowano z band dmuchanych w tym fragmencie, a także po drugiej stronie toru.

Opłakane w skutkach bywają uderzenia o tor. W edycji 2014 pierwszą poważną kontuzję w wieloletniej karierze odniósł Greg Hancock. W Gorzowie legendarny Amerykanin uczestniczył w kolizji z Nielsem Kristianem Iversenem, uszkadzając dłoń, która dostała się w tylne koło motocykla rywala (ten poważnie uszkodził kolano). Wykluczyło to Hancocka z uczestnictwa w kolejnych zawodach i przerwało serię jazdy we wszystkich (177) przez kolejnych 19 lat.

W ostatnich latach na arenach GP najpoważniejsze problemy zdrowotne dopadały Jasona Doyle'a. W 2015 roku przed własną publicznością w Melbourne w ostatnim biegu sezonu zaliczył fatalny upadek tuż po starcie na pierwszym łuku. Uszkodzone kręgi szyjne mogły doprowadzić go nawet do kalectwa. W nowym sezonie Australijczyk wrócił do jazdy ze zdwojoną siłą i wyrósł na głównego kandydata do złotego medalu. Znów jednak dopadł go pech. W przedostatnim turnieju w Toruniu już pierwszym biegu na pełnej prędkości uderzył w bandę na drugim wirażu, łamiąc kość w lewym łokciu, uszkadzając bark i przebijając płuco. Rok później niezmordowany Doyle zdobył upragniony tytuł.

CZYTAJ WIĘCEJ: Jacek Gajewski. Żużel według Jacka: Polak będzie w finale

Wielokrotnie zdarzało się, że w wyniku dramatycznie wyglądających kolizji nie dochodziło do poważniejszych kontuzji, a zawodnicy od razu wracali do jazdy. Często już w powtórce danego biegu. W 2017 roku w Daugavpils na prostej przeciwległej upadek zaliczyło aż trzech zawodników: Maciej Janowski, Matej Zagar i Bartosz Zmarzlik. Wszyscy kontynuowali zawody. Dziesięć lat wcześniej tyle szczęścia nie miał Wiesław Jaguś. Po bezmyślnym faulu ówczesnego mistrza świata, Nickiego Pedersena, nie ucierpiały kości Polaka, ale mocne uderzenie głową o tor sprawiło, że lekarze zakazali mu dalszej jazdy w turnieju.

Ściganie w żużlowej GP to nie tylko najwyższy sportowy poziom, ale co za tym idzie walka na absolutne maksimum możliwości. Walka z własnymi słabościami, na pewno też strachem, towarzyszy żużlowcom za każdym razem. Stawką jest najważniejszy tytuł, chwała i sława, rywalizacja jest do bólu indywidualna, gdzie każdy zdany jest tylko na siebie. Wypadki są niestety jej nieodzownym elementem.

W sobotę 18 maja na PGE Narodowym w Warszawie początek 25. edycji. W obecności 55 tysięcy kibiców odbędzie się Boll Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland.

Czy wybierasz się na Grand Prix Polski do Warszawy?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (2):

    PRZEJDŹ NA WP.PL