WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
WP SportoweFakty / Łukasz Trzeszczkowski / Na zdjęciu: Bartosz Zmarzlik

Szok po Grand Prix. Ryszard Kowalski poza podium klasyfikacji konstruktorów

Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
Najlepszy żużlowy tuner 2018 roku Ryszard Kowalski nie krył przed GP Warszawy, że trzyma kciuki za Polaków i swoich klientów. Wymienił Bartosza Zmarzlika, Taia Woffindena i Artioma Łagutę. Żadnego z panów nie było w finale. Mieli fruwać, męczyli się.

Gdyby w żużlu była klasyfikacja konstruktorów podobna do tej, jaką mamy w Formule 1, to po inauguracji Grand Prix w Warszawie Ryszard Kowalski byłby poza trójką. Najlepszy tuner sezonu 2018 nie miał żadnego zawodnika w finale, choć przecież w jego stajni są tacy żużlowcy, jak Tai Woffinden, Bartosz Zmarzlik (mistrz i wicemistrz świata), czy Artiom Łaguta.

Na podium stanęli Leon Madsen, Fredrik Lindgren (obaj korzystają z silników Flemminga Graversena), Patryk Dudek (Joachim Kugelmann). Czwarty był Niels Kristian Iversen (Peter Johns). Z ludzi Kowalskiego najlepiej wypadł Zmarzlik, ale widać było, że wyrywa on rywalom punkty z gardła, że jego dorobek jest bardziej zasługą umiejętności i szalonej odwagi, niż dobrego silnika.

Czytaj także: Woffinden rozczarowany: Jedne z najgorszych Grand Prix w mojej karierze

- Myślę, że to stało się w Warszawie, to był wypadek przy pracy - mówi nam mechanik Jacek Filip. - Znam Ryśka i wiem, że dołożył wszelkich starań. Zresztą wystarczy popatrzeć na jego warsztat, na to wszystko, co się tam znajduje. Normalnie szczęka opada. Nie zdziwię się, jak w następnej rundzie będzie całe podium złożone z zawodników korzystających z silników Kowalskiego.

- Zresztą silniki to nie wszystko i to też jest jakieś wytłumaczenie, tego, co stało się w Warszawie - komentuje Filip. - 60 procent wyniku, to żużlowiec i jego starania w parku maszyn. Na szczeblu Grand Prix wszystkie silniki są dobre, a lepszy jest ten, kto szybciej złapie ustawienia. Zapłon, zębatka, dysza, tu można regulować i szukać. Zawody jednak lecą tak szybko, że niektórzy nawet po ich zakończeniu nie wiedzą, co robili nie tak.

Czytaj także: Kuczera po Grand Prix: Pewność siebie zgubiła mistrza

- Madsen wygrał w Warszawie nie tyle dzięki silnikom, ile z racji tego, że pojechał na luzie, z marszu. Inni byli spięci. Tai Woffinden, choć po nim tego nie widać, na pewno odczuwał większą presję, bardziej się denerwował. A co powiedzieć o tym, że Madsen czy Lindgren dzień później, w meczu Włókniarza, pojechali tak słabo. Sprzęt przez noc przestał działać? Nie. Po prostu oni po turnieju byli tak wypompowani psychicznie, że nie wiedzieli, co jest grane. W latach 90-tych miałem taki przypadek ze Sławkiem Drabikiem, że ważne zawody, a on mówi, że zapomniał, jak jechać. Bo wynik, to dobry zawodnik, dobry sprzęt i dobry dzień - kończy Filip.

ZOBACZ WIDEO Inżynier z F1 pracuje nad sprzęgłem dla Łaguty. Niedługo zacznie nad silnikiem



Kup bilet na wielki finał Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

Czy słaba jazda zawodników Kowalskiego w Warszawie, to dowód na kryzys u tunera?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (14):

    Pokaż więcej komentarzy (11)
    PRZEJDŹ NA WP.PL