WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
WP SportoweFakty / Sebastian Maciejko / Na zdjęciu: Artur Mroczka

Unii Tarnów mocno brakuje Artura Mroczki. "Widzimy, jak bardzo wartościowy był dla naszego zespołu"

Mateusz Domański
Mateusz Domański
W sobotę Unia Tarnów przegrała w Gnieźnie 41:49. W szeregach gości na miarę oczekiwań pojechali tylko Peter Ljung i Wiktor Kułakow. Zabrakło jednego solidnego ogniwa, by goście mogli pokusić się o zwycięstwo. Tym ogniwem mógł być Artur Mroczka.

Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

- Wiedziałem, że będzie ciężko. Start już u nas mocno się postawił. I tak była już większa przewaga niż osiem punktów. Jechaliśmy bez Artura Mroczki, więc myślę, że aż tak tragicznie to nie wypadło - mówił po spotkaniu Daniel Kaczmarek, reprezentant Unii Tarnów.

Czytaj także: Start - Unia: Gnieźnianie jedną nogą w play-offach! Wychowankowie bohaterami (relacja)

Peter Ljung i Wiktor Kułakow zdobyli w sumie 25 punktów, natomiast pozostali seniorzy tarnowskiego zespołu ogółem zainkasowali w Gnieźnie zaledwie 12 "oczek". Można się domyślać, że Artur Mroczka dołożyłby większą cegiełkę do dorobku swojej drużyny.

- Artur był mocnym ogniwem naszego zespołu. Mimo że pojechał tylko w dwóch meczach, to widzimy, jak bardzo wartościowy był dla naszego zespołu. Niestety, dopadła go bardzo ciężka kontuzja. Jeżeli jest już tak blisko końca, lepiej, żeby to doleczył, niż wsiadł na motocykl za szybko i pozrywał wszystko od nowa - zauważył Kaczmarek, który w sobotnim starciu wywalczył pięć punktów i bonus.

ZOBACZ WIDEO: Krzystyniak ostro o Frątczaku: Nie nadaje się

Reprezentant Unii długo szukał właściwych ustawień. - Po kontakcie z Adrianem Gałą musiałem wziąć inny motocykl, ale ustawienia były już takie same, jak na czwarty bieg, w którym miałem defekt. Na początku pogubiliśmy się z ustawieniami. Mimo tego, że wygrywaliśmy starty, na trasie gospodarze mijali nas jak chcieli. To była przyczyna tego, że na początku tak nam odskoczyli - dodał.

Dorobek Kaczmarka mógł być większy, gdyby nie defekt już na pierwszym łuku jedenastej odsłony dnia. - Szkoda, że nie mogłem ukończyć swojego czwartego biegu. Wyskoczyłem na prowadzenie i jeśli udałoby mi się to dowieźć, występ wyglądałby inaczej, a tak jest słabo. Dziękuję panu Tomkowi Proszowskiemu i Pawłowi Baranowi za to, że docenili, iż w poprzednich biegach byłem w miarę szybki, tylko nie dowoziłem punktów i dali mi jeszcze jedną szansę. Cieszę, że jesteśmy blisko play-offów. Dalej będziemy pracować, by się w nich znaleźć i dobrze tam pojechać - podsumował.

Czytaj także: Świetny występ Damiana Stalkowskiego. Został nagrodzony przez kapitana

Jak oceniasz tegoroczne wyniki Daniela Kaczmarka?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (3):

    PRZEJDŹ NA WP.PL