Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Piotr Pawlicki z prezydentem Łukaszem BorowiakiemWP SportoweFakty / Jakub Brzózka / Na zdjęciu: Piotr Pawlicki z prezydentem Łukaszem Borowiakiem

Żużel. Prezydent Leszna zaczepił prezesa Ekstraligi Żużlowej. Poszło o koszty odwodnienia

Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
Od marca 2021 każdy klub ma mieć plandekę do ochrony toru przed deszczem i odwodnienie liniowe. W Lesznie policzyli, że to drugie będzie kosztować milion złotych, więc prezydent miasta pisze o szoku i narażaniu samorządów na koszty.

- Czy odwodnienie liniowe stadionu żużlowego musi być wykonane do 2021 roku? Takie wytyczne poważnie narażają koszty samorządów. Analizując kosztorys ze Sławomirem Kryjomem, jesteśmy w szoku. Za te pieniądze można wybudować pełnowymiarowe boisko do piłki nożnej - pisze Łukasz Borowiak, prezydent Leszna na Twitterze. Adresatem słów był szef Ekstraligi Wojciech Stępniewski.

Prezydent Leszna ewidentnie chciał nagłośnić temat i wywołać dyskusję w sprawie, bo wyszło mu, że odwodnienie będzie kosztować milion złotych, a to przecież ogromna kwota. Prezes Stępniewski szybko jednak zgasił temat, przypominając, że to nie Ekstraliga, lecz Zarząd Główny PZM uchwalił 2 lata temu konieczność wprowadzenia takich zmian, a każdy klub (samorząd) dostał na realizację celu 4 lata. Stępniewski zwrócił też uwagę, że prezydent Borowiak był wówczas członkiem zarządu PZM. - Na 100 procent nie głosowałem w tej sprawie - ripostował Borowiak.

Czytaj także: W miniony weekend nie tylko księgowa Sparty złapała się za głowę

Każdy z panów ma swoje racje. Milion złotych za odwodnienie, to jest faktycznie wielka kwota, a samorządy mają przecież wiele pilnych wydatków. Z drugiej strony inwestycja została rozłożona na lata, więc nie było konieczności jednorazowego wydania wielkich pieniędzy. Można było pomyśleć o rozłożeniu, względnie innym rozplanowaniu środków w dłuższym okresie.

ZOBACZ WIDEO: Przez ten transfer ludzie śmiali się z GKM-u

Poza wszystkim kupno plandeki nie ma sensu, jeśli nie ma liniowego odwodnienia. Normalnie woda wsiąka w grunt, ale w przypadku rozłożenia folii ochronnej woda musi znaleźć inne ujście. Nieprzypadkowo plandeka Ole Olsena jest testowana we Wrocławiu. Na Stadionie Olimpijskim jest liniowe odwodnienie. Gdyby go nie było, to woda nie miałaby gdzie spłynąć i każdorazowo, po opadach, mielibyśmy rozmoknięty pas przy krawężniku.

Warto dodać, że Zarząd Główny PZM przed podjęciem decyzji dostał opinię specjalistów, którzy na co dzień robią projekty odwodnienia dróg i ulic. Po rozmowach z nimi wyszło na to, że położenie plandeki na tor można porównać ze zwiększeniem powierzchni dachu, co automatycznie wiąże się z koniecznością zainstalowania dodatkowych rynien.

Czytaj także: W tym roku nie ma seniorów, za rok może zabraknąć juniorów

Prezes Fogo Unii LesznoPiotr Rusiecki, który włączył się do rozmowy prezesa EŻ z prezydentem, zwrócił uwagę, że wszystkie inwestycje na nic, jeśli deszcz spadnie w trakcie meczu. W Ekstralidze wyjaśniają, że ze statystyk wynika, iż w ostatnich 10 latach jeden mecz na dziesięć był odwoływany ze względu na opady w trakcie. Pozostałe były odwoływane, bo padało nawet na 24 godziny przed. Wprowadzenie systemu plandeka plus odwodnienie liniowe uratuje większość spotkań.

A na opady w trakcie receptą jest wyłącznie dach. Tu jednak koszty są zdecydowanie większe niż milion złotych. Kto wie, może za kilka lat właśnie o tym będziemy dyskutować. W końcu nie tak dawno prezesi klubów, ale też prezydenci miast kwestionowali oświetlenie i bandy. Teraz mamy jedno i drugie, dzięki czemu nasza liga wyprzedza inne o lata świetlne.

Czy PZM powinien się wycofać z pomysłu plandeka plus odwodnienie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (24):

Wszystkie komentarze (24)

Komentarze (24)

    Wszystkie komentarze (24)
    PRZEJDŹ NA WP.PL