Najnowsze Wyniki/Kalendarz
narada w Get Well ToruńWP SportoweFakty / Łukasz Trzeszczkowski / Na zdjęciu: narada w Get Well Toruń

Żużel. Oceniamy drużyny po sezonie. Get Well Toruń. Bez atmosfery, wyników, za to ze spadkiem. Beznadziejny rok Aniołów

Tomasz Janiszewski
Tomasz Janiszewski
Oceniamy drużyny po sezonie PGE Ekstraligi. Zaczynamy od najsłabszej - Get Well Toruń. To był dla Aniołów beznadziejnie słaby i w efekcie zakończony historycznym spadkiem rok. Po 43 latach jazdy w elicie żegnają się z nią w marnym stylu.

KOMENTARZ. W Toruniu należało się spodziewać ciężkiego sezonu, niewykluczone, że zakończonego batalią o zachowanie ligowego bytu, lecz z pewnością w najgorszych scenariuszach nie spodziewano się takiej katastrofy. W Get Well nie działało prawie nic pod względem sportowym, od pewnego czasu wiele nie działa też pod względem marketingowym (wzrost cen karnetów i biletów przy składzie niemalże pozbawionym wychowanków i z niedużymi szansami na sukces był absurdalny), ale to temat na osobną śpiewkę.

Można było się spotkać z opiniami, że schemat zarządzania klubem, głównie w pionie sportowym prędzej czy później nie skończy się niczym dobrym. Tak też się, niestety, stało. W "państwie toruńskim" jak działo się źle, tak dzieje się źle dalej. Marna postawa na torze, pierwszy w historii spadek -  po 44 sezonach na salonach. Wygląda na to, że pod obecną właścicielską jurysdykcją toruński żużel nie czeka już raczej nic dobrego.

CZYTAJ WIĘCEJ: Przedpełski: Mam plan na 2020. Wiem, gdzie będę jeździć (wywiad)

BOHATER. Strach pomyśleć, jakie wyniki notowałaby drużyna z Torunia, gdyby nie wyśmienita w większości meczów postawa Jasona Doyle'a. Australijczyk w ośmiu spotkaniach był liderem pod względem zdobytych punktów, nie bał się brać odpowiedzialności za zespół, choć wsparcie otrzymywał rzadko. Po drodze doznał urazu, ale nawet to nie wytrąciło go z równowagi. Kibice z żalem żegnają się z Doyle'm, który - co zrozumiałe - będzie kontynuować karierę w elicie.

ZOBACZ WIDEO: Tillinger: Nie wierzę w Łagutę. Zawodnik dostanie parę groszy więcej i zmienia klub

KONTROWERSJA. Atmosfera, a raczej jej brak. Stara zasada głosi, że budują ją wyniki, a tych od samego początku brakowało. Światło dzienne ujrzało sporo niesnasek. Z niektórymi decyzjami, głównie taktycznymi, nie zgadzało się kilku zawodników. Norbert Kościuch nie krył się z krytykowaniem Jacka Frątczaka przed kamerami, Niels Kristian Iversen i Rune Holta też mieli swoje pretensje (nie zawsze uzasadnione), a pewne uwagi były kierowane w stronę krnąbrnego Jacka Holdera, który otrzymywał wiele szans, mimo że zwykle je marnował. W Get Well nie kleiło się tak naprawdę nic. Skutki okazały się opłakane.

PLUS. Tak na dobrą sprawę ciężko doszukać się czegokolwiek takiego. Bohaterem uznaliśmy już ciągnącego wynik za uszy Doyle'a, w końcówce sezonu błysnął Rune Holta, który zaczął przypominać powoli siebie sprzed lat. Innych osób, wydarzeń, czy zjawisk, które można ocenić w Toruniu na plus w mijającym sezonie, raczej już nie ma. Ewentualnie można za taki uznać walkę do końca o w miarę godne pożegnanie się z ligą w ostatniej rundzie przeciwko Stelmet Falubazowi Zielona Góra.

MINUS. Niemal cały zespół, łącznie ze sztabem szkoleniowym (i nie tylko) zasłużył na minusy. "Wyróżniamy" najsłabszych w historii PGE Ekstraligi młodzieżowców. Nikt w najczarniejszych snach nie spodziewał się, że Igor Kopeć-Sobczyński i Maksymilian Bogdanowicz będą osiągać aż tak mizerne rezultaty. Wsparcia z ich strony dla drużyny nie było w zasadzie żadnego. Seniorzy rywali? Niepokonany choćby jeden. Biegi juniorskie? Niewygrany choćby jeden (sytuacja bez precedensu). Wygrane indywidualne? Jedna. Obaj zanotowali spory regres wyników w porównaniu do tego, co prezentowali poprzednio.

CZYTAJ WIĘCEJ: Piotr Baron cichym bohaterem. Stworzył potwora i zasłużył na miano najlepszego (ranking menedżerów)

CYTAT. - To chyba my nawet nie mamy tak słabych zawodników, jak nasi dwaj co odeszli do tej Częstochowy - wypalił w trakcie sezonu właściciel Przemysław Termiński. Ci "nasi dwaj" to Adrian Miedziński i Paweł Przedpełski - oddani bez żalu rok po roku do forBET Włókniarza. Senator RP raczej próbował sugerować, że Norbert Kościuch i Rune Holta to lepsza opcja od dwójki wychowanków. Zupełnie co innego wskazywały na tamten moment wyniki, a zresztą w bezpośrednich meczach z Get Well Miedziński i Przedpełski spisywali się udanie, bijąc na głowę swoich zastępców. A na koniec sezonu nie spadali z hukiem z ligi, tylko przymierzali na podium brązowe medale.

LICZBA. 9 - przez tyle wyścigów ze wszystkich 210 w sezonie Get Well prowadził wynik spotkania. Liczba zatrważająca, choć należy pamiętać, że Anioły wygrały raptem dwa mecze. Niemniej, ich zmorą były początki każdych kolejnych zawodów (m.in. poprzez nieudane wyścigi juniorskie) i nawet wtedy, gdy udawało się kończyć jazdę z tarczą, wynik był goniony w końcówkach. Blisko połowa z tych dziewięciu biegów (dokładnie cztery) to z kolei prowadzenie na wyjeździe w Częstochowie, gdzie ostatecznie i tak była wyraźna porażka (38:52). Dodajmy też, że we wszystkich meczach Get Well stosował rezerwy taktyczne.

Czy należało się spodziewać, że Get Well spadnie w tym roku z PGE Ekstraligi?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (18):

  • VivaUL vol.2 Zgłoś
    Jeśli bracia H. zostają na nowy sezon to ja pytań nie mam.Naiwność to zbyt delikatne słowo
    • Snake Zgłoś
      Już za dwa lata, już za dwa lata, Apator będzie mistrzem e-ligowego świata. :-)
      • kornisztorunia Zgłoś
        Spadliśmy z najsłabszej ligi od kilkudziesięciu lat. To naprawdę trzeba było się napocić żeby spaść !!! Nam się to udało!! To wzmaga moje zażenowanie. Ale jako stary kibic i tak
        Czytaj całość
        będę chodził na Nice lige :D:D Co zrobić. Brak juniorów, brak dobrze przygotowanego toru.... to już od kilku lat pachniało spadkiem.Ale może za rok znowu zaświeci słońce??
        Wszystkie komentarze (18)

        Komentarze (18)

          Wszystkie komentarze (18)
          PRZEJDŹ NA WP.PL