Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Timo LahtiWP SportoweFakty / Sebastian Maciejko / Na zdjęciu: Timo Lahti

Żużel. Cichy bohater Startu Gniezno. Inni dawali większe pieniądze, on pomógł inaczej

Mateusz Domański
Mateusz Domański
Podczas okresu transferowego działacze Car Gwarant Startu Gniezno zgarnęli łakomy kąsek, jakim był Timo Lahti. W negocjacjach z Finem wsparł ich Sebastian Skrzypczak, który okazał się cichym bohaterem.

Z ramienia Car Gwarant Start Gniezno rozmowy podczas okresu transferowego prowadzili dyrektor Piotr Mikołajczak i menedżer Rafael Wojciechowski.

- Rozmowy prowadziłem zarówno ja, jak i menedżer Rafael Wojciechowski. Konsultowaliśmy się i informowaliśmy o przebiegach rozmów. Z Juricą Pavlicem załatwiliśmy temat w piętnaście sekund – dogadaliśmy się zarówno w sprawie okresu kontraktu, jak i warunków finansowych. Można powiedzieć, że w drzwiach podaliśmy sobie rękę. Z Frederikiem Jakobsenem to była jedna rozmowa i podpisał kontrakt. Oskar Fajfer przysłał nam swoje warunki, przyjechał do klubu i przy jednej rozmowie uścisnęliśmy sobie dłonie - opowiada Mikołajczak o kulisach rozmów z zawodnikami.

Czytaj także: Start Gniezno zaprezentuje drużynę. Wydarzenie odbędzie się dzień po Mikołajkach

Trochę trudniej było z pozyskaniem Timo Lahtiego. Fiński żużlowiec był łakomym kąskiem. Proponowano mu lepsze pieniądze niż w Gnieźnie, ale ostatecznie Skandynaw postanowił wybrać właśnie Start. Bardzo ważna okazała się pomoc Sebastiana Skrzypczaka, byłego żużlowca czerwono-czarnych.

ZOBACZ WIDEO Żużel. Bartosz Zmarzlik o sukcesie, drodze do złota i marzeniach, które się spełniają

- Prowadziłem negocjacje z Timo Lahtim. Tutaj trwało to nieco dłużej. Timo nie przyjechał do Polski, była to wymiana telefoniczna i mailowa. Warunki finansowe ustaliliśmy w miarę szybko. Timo miał jednak oferty z trzech innych klubów, może i lepsze pod kątem pieniężnym. Tutaj dużo pomógł mi Sebastian Skrzypczak. Timo interesował się tym, jakie to jest otoczenie i jak funkcjonuje nasz klub. Sebastian wsparł nas dobrym słowem. Timo zdecydował, że chce jeździć w Gnieźnie i fajnie, że jest w naszej drużynie - dodaje dyrektor gnieźnieńskiego klubu.

Przed większym wyzwaniem stanął Rafael Wojciechowski. - Rozmowy z Kevinem Fajferem i Marcelem Studzińskim były krótkie i treściwe. Rafał prowadził natomiast negocjacje z Adrianem Gałą, Damianem Stalkowskim i Oliverem Berntzonem. Najtrudniejsze były rozmowy z Adrianem i Olim. Oni mieli poważne oferty od konkurentów. Trochę to trwało i było kilka spotkań. Na szczęście argumenty klubu i stworzenie warunków, jakie oczekiwali, dało pozytywny finał sprawy w postaci podpisania kontraktów na sezon 2020 - przyznaje przedstawiciel Startu.

Zarówno Oliver Berntzon, jak i Adrian Gała byli kuszeni przez inne kluby. I to dobrymi ofertami. - Rozmowy z Olim i Adrianem były nieco dłuższe. Pewnie dlatego, że w tym roku osiągnęli bardzo dobry wynik w Nice 1. Lidze Żużlowej. Ofert mieli sporo. Z tego co wiem, były one intratne finansowo. Nie zawsze jednak pieniądze grają rolę. My przekonaliśmy ich innymi argumentami. Rafałowi udało się ich zatrzymać. Dopiął dwie najcięższe rozmowy i możemy cieszyć się z tego, że chłopacy z nami zostają - stwierdza dyrektor.

W trakcie minionego okresu transferowego kierownictwo gnieźnieńskiego klubu postanowiło zakończyć współpracę m.in. z Mirosławem Jabłońskim

- Oczywiście, nie była to łatwa decyzja. Przeprowadziliśmy z Rafałem wiele rozmów na ten temat. On jest menedżerem i on odpowiada za skład. Nie chcieliśmy mieć zbyt wielu zawodników, żeby nie było tak, jak w innych klubach - jakieś Grand Prix na treningach i tak dalej. Rafał zdecydował, że chce mieć maksymalnie szóstkę seniorów. Musiał dokonać wyboru. Mirek przedstawił ofertę. Rozmowy się przeciągały. Dla Rafała był to bardzo ciężki wybór. Ja w rozmowach z Mirkiem nie uczestniczyłem, nie chciałem niepotrzebnych emocji. Rafał wziął ten temat na swoje barki. Podjął taką, a nie inną decyzję. Nie żegnamy się na zawsze. Może w kolejnych sezonach dołączy do macierzystego klubu - podsumowuje Piotr Mikołajczak.

Czytaj także: Patryk Fajfer wraca do macierzy. Podpisał kontrakt ze Startem Gniezno 

Czy Timo Lahti będzie liderem Startu Gniezno?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (13):

Wszystkie komentarze (13)

Komentarze (13)

    Wszystkie komentarze (13)
    PRZEJDŹ NA WP.PL