Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Jason DoyleWP SportoweFakty / Łukasz Trzeszczkowski / Na zdjęciu: Jason Doyle

Żużel. Który klub królem transferowej giełdy? Ekspert twierdzi, że wielkich bomb nie było

Jakub Czosnyka
Jakub Czosnyka
Transfer Jasona Doyle’a do forBet Włókniarza był bodaj największym hitem minionego okienka transferowego. O królach polowania nie ma jednak mowy. - Dawniej to były transfery. Teraz ciężko kogoś wyrwać z wielkim nazwiskiem - mówi Wojciech Dankiewicz.

Żużlowy rynek zmienił się na tyle, że okres transferowy zazwyczaj wieje nudą. Kluby dzwonią, negocjują, szukają, ale niewiele z tego wynika. Oczywiście jest kilka ciekawych ruchów, ale nie zmienia to faktu, że to nie te czasy, kiedy na przykład barwy klubowe zmieniał Tomasz Gollob czy na przykład Jason Crump.

- Generalnie dużo ruchów transferowych nie mieliśmy. Trudno kogoś określić królem polowania. Dawniej to mieliśmy spektakularne transfery. Obecnie naprawdę ciężko jest kogoś z wielkim nazwiskiem wyrwać. Taki Jason Doyle pewnie nie odszedłby z Toruniu, gdyby nie spadek Apatora. W każdym razie ja nie widziałem jakichś wielkich bomb - mówi nam Wojciech Dankiewicz.

Zawodnicy cenią sobie stabilizację i jeżeli nie nie ma potrzeby, raczej stronią od rozglądania się za nowym pracodawcą. Najlepszym przykładem jest Krzysztof Kasprzak. Żużlowiec długo kręcił nosem na przedłużenie umowy z truly.work Stalą Gorzów. Otwarcie mówił zresztą o zaległościach klubu i bardzo poważnie rozważał transfer do Speed Car Motoru Lublin. Gorzowscy działacze w osobie prezesa Marka Grzyba szybko się jednak zreflektowali, spłacili Kasprzaka, ustalili warunki nowego kontraktu i tematu zmiany barw klubowych ostatecznie nie było.

ZOBACZ WIDEO: Polska - Słowenia. Sebastian Szymański z pierwszym golem w reprezentacji. "Robię małe kroczki"

- Jeżeli okres transferowy przeanalizujemy też pod kątem tego, którym klubom udało się zatrzymać kluczowych zawodników, to od razu na tapet rzuca się Stal Gorzów. Utrzymali Kasprzaka i dołożyli jeszcze Iversena. To znaczące wzmocnienie. Zauważmy, że rok temu stracili Vaculika, nie wypełnili po nim luki i efekt był widoczny w postaci wyniku - zauważa ekspert.

Żużel. Krzysztof Cegielski. Podaj Cegłę: Dopiero teraz widać skutki odejścia Łaguty z ROW-u Rybnik (felieton). CZYTAJ WIĘCEJ!

- Poza wszystkim na plus zaliczyć trzeba na pewno transfer Włókniarza i pozyskanie Jasona Doyle'a. Teraz ten zespół wygląda naprawdę dobrze. Prezes Świącik zrobił niezły interes. Można by powiedzieć, że to był jeden z najbardziej pożądanych zawodników na rynku. Ciekawy ruch wykonali też działacze z Grudziądza, kontraktując Nickiego Pedersena - dodaje.

Swoją drogą nie można też powiedzieć, że na giełdzie wiało nudą. Długo emocjonowaliśmy się ruchami beniaminka z Rybnika, który desperacko szukał zawodników. PGG ROW rzutem na taśmę zakontraktował Grega Hancocka. Trzeba docenić ten transfer, bo przecież rok temu o tej samej porze Amerykanin grzecznie odmówił klubom z PGE Ekstraligi i wybrał ofertę Stali Rzeszów.

- Jakby komuś udało się wyciągnąć Bartka Zmarzlika z Gorzowa czy Emila Sajfutdinowa z Leszna, to wtedy moglibyśmy mówić o prawdziwych hitach. O tym, jak zresztą widać, nie ma na razie mowy - puentuje Dankiewicz.

CZYTAJ TAKŻE: Żużel. Michał Świącik: Drabik chciał przyjść do Włókniarza, ale zmienił zdanie. Teraz życzę mu jak najlepiej (wywiad)

Czy przejście Jasona Doyle'a do Włókniarza było największym hitem okienka transferowego?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (12):

Wszystkie komentarze (12)

Komentarze (12)

    Wszystkie komentarze (12)
    PRZEJDŹ NA WP.PL