Najnowsze Wyniki/Kalendarz
śp Krystian Rempała WP SportoweFakty / Arkadiusz Siwek / śp. Krystian Rempała

Żużel. To już cztery lata od śmierci Krystiana Rempały. Pamięć o nim nigdy nie minie

Tomasz Janiszewski
Tomasz Janiszewski
Dokładnie cztery lata temu, 28 maja odszedł Krystian Rempała. 18-letni żużlowiec Unii Tarnów stracił życie wskutek obrażeń, których doznał w wyniku upadku w Rybniku sześć dni wcześniej. To ostatni śmiertelny wypadek w polskim żużlu.

Urodził się 1 kwietnia 1998 roku w Tarnowie. Krystian Rempała był piątym z rodzinnego klanu, który podjął się startów na motocyklu żużlowym. Po ojcu Jacku oraz wujkach Grzegorzu, Tomaszu i Marcinie. Licencję zdał w wieku 15 lat jako jeździec Stali Rzeszów, gdzie ścigał się w latach 2014-2015. Ma też za sobą występy jako "gość" w zespołach z Krosna (2014) i Lublina (2015). Na rok 2016 powrócił do rodzinnego Tarnowa.

W czerwcu 2014 roku ojciec i syn pojechali razem w jednym biegu w meczu II Ligi: KSM Krosno - Kolejarz Rawicz. Rodzinny duet startujący dla KSM-u wygrał swój wyścig 5:1.

Nie brakowało głosów, że Krystianowi uda się w przyszłości osiągnąć sukcesy większe niż te, które mieli na koncie ojciec i wujkowie. Drzemały w nim duże możliwości, co udowadniał niejednokrotnie podczas nie tylko zawodów młodzieżowych, ale też podczas tych ligowych. Jego największym osiągnięciem był z pewnością złoty medal Drużynowych Mistrzostw Europy Juniorów zdobyty w 2015 roku w Pilznie (był rezerwowym, wystąpił w jednym biegu).

Niestety, 22 maja 2016 roku podczas spotkania VI rundy PGE Ekstraligi: ROW Rybnik - Unia Tarnów po raz ostatni w życiu stanął pod taśmą. W drugim biegu zawodów doszło do zderzenia z Kacprem Woryną. W jego wyniku z głowy Krystiana spadł kask, po czym z impetem uderzył nią o tor. Sytuacja od początku była dramatyczna, a jak stwierdził później biegły medycyny sądowej, już w momencie uderzenia o ziemię doszło do śmierci mózgu.

Mecz w Rybniku natychmiast przerwano. Rempała został przetransportowany do szpitala w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie czyniono wszystko, aby jego stan uległ choćby minimalnej poprawie. Po sześciu dniach zmarł. Obrażenia głowy (obrzęk i krwiak mózgu) okazały się zbyt poważne.

Prokuratura Rejonowa w Rybniku przeprowadziła śledztwo, które trwało osiem miesięcy. Orzecznictwo wskazało, że nikt nie ponosi odpowiedzialności karnej za wypadek, który zdarzył się w ramach ryzyka związanego z uprawieniem sportu żużlowego. Opinie biegłych wykluczyły, by wpływ na tragedię miał stan toru czy też uczestniczący w kraksie Woryna.

Eksperyment procesowy wykazał ponadto, że prawidłowo zapięty kask nie miał prawa spaść z głowy zawodnika. Utrzymano więc, że żużlowiec wyjeżdżając do startu nie miał go dostatecznie zapiętego. Rodzina zmarłego zawodnika Unii od początku nie zgadzała się z takim werdyktem. Jacek Rempała w wywiadzie udzielonym naszemu portalowi kategorycznie zaprzeczał, by jego syn nie miał przed wyścigiem dobrze zapiętego kasku.

Pogrzeb Krystiana odbył się 3 czerwca, gromadząc tłumy ludzi. Nie zabrakło na nim dużych osobistości ze świata żużla. 18-letni sportowiec spoczął na cmentarzu w Tarnowie-Mościcach. Do dziś upamiętnia się go m.in. turniejami memoriałowymi organizowanymi w Tarnowie czy nagraniami muzycznymi (m.in. siostry Martyny). W listopadzie 2017 roku na jego nagrobku stanął pomnik naturalnej wielkości, który odwzorowuje go w żużlowym kevlarze.

CZYTAJ WIĘCEJ:
Wszystkie kluby 2. Ligi chcą jechać. Ustalono datę startu rozgrywek!
Apator marzy o Woźniaku. Prezes Gorzów ma dobrą radę dla Termińskiego

ZOBACZ WIDEO PGE Ekstraliga 2020: Wielcy Speedwaya - Leigh Adams

na Facebooku.

Komentarze (14):

  • megalanca Zgłoś
    spada kask = umierasz tak jak Simoncelli
    • Michał Huć Zgłoś
      Byłem na meczu i siedziałem na łuku na dole bo było pełno, w pewnym momencie zobaczyłem tylko koziołkujący kask...nigdy tego nie zapomnę w pierwszym momencie pomyślałem, że
      Czytaj całość
      chłopakowi głowę urwało :/ Straszna kraksa i żal Człowieka.Pamiętam też drugie zdarzenie, po jakiejś godzinie oczekiwania, na trybuny wszedł kibic który był podobno w parku maszyn, powiedział: Stary Rempała podobno prawie zemdlał po wypadku i krzyczał zabiłem syna zabiłem syna... nie zapiął mu kasku.Tyle wiem wiem też jak motocyklista że kasku zapiętego nie da się zdjąć, wiem też jako 43 letni człowiek i człowiek chodzący na żużel od dziecka że takich wypadków w pierwszym łuku i nie tylko że kogoś pociągnęło itd. itp. widziałem dziesiątki, pretensji kibiców UT nie rozumiem...
      • olo1 Zgłoś
        Jakie winy, jaki kask. Pierwszy łuk i po temacie.....
        Wszystkie komentarze (14)

        Komentarze (14)

        ×
          Wszystkie komentarze (14)
          PRZEJDŹ NA WP.PL